Aktualności

Słaby dolar łagodzi ryzyko wyższych stóp w USA

Silny wzrost rentowności amerykańskich obligacji skarbowych wciąż jest czynnikiem skupiającym uwagę rynków finansowych i budzącym zaniepokojenie inwestorów. Tym bardziej, że tendencja ta, poza jednorazowym ruchem z pierwszych dni lutego, nie poddaje się poważniejszej korekcie, choć ostatnio wyraźnie wyhamowała. Rentowność papierów dziesięcioletnich od kilku dni utrzymuje się na poziomie zbliżonym do 2,9 proc. Jej ewentualny ruch w górę, w kierunku 3 proc., mógłby stać się powodem powrotu nerwowości, choć dopiero wyraźne i trwałe przekroczenie tego poziomu można by uznać za istotne wydarzenie. By tak się stało, potrzebny byłby silniejszy impuls, na przykład czytelny sygnał, że Fed byłby skłonny podnosić stopy procentowe szybciej, niż się obecnie oczekuje. Choć czynniki makroekonomiczne w Stanach Zjednoczonych mogłyby przemawiać za takim scenariuszem, to jednak rezerwa federalna będzie raczej ostrożna, nie chcąc prowokować perturbacji na rynkach finansowych.

Negatywne konsekwencje rosnącej rentowności amerykańskich papierów dłużnych są obecnie w znacznym stopniu niwelowane wskutek osłabiania się dolara. Dopóki nie dojdzie do jego aprecjacji, przybierającej formę trwalszej tendencji, można liczyć na utrzymanie się pozytywnego nastawienia inwestorów do bardziej ryzykownych aktywów, a więc także do rynków wschodzących. Widać to obecnie w zachowaniu się walut i obligacji tej grupy krajów. Rentowność obligacji tureckich, czy polskich, choć w ostatnich tygodniach wzrosła, to jednak nie w takim stopniu, jak można się było obawiać i daleko im jeszcze choćby do poziomu sprzed roku, gdy w przypadku naszych obligacji dziesięcioletnich sięgała prawie 3,9 proc., podczas gdy obecnie waha się między 3,5 a 3,6 proc. Nie ma więc na razie mowy o rozprzestrzenianiu się na emerging markets zjawiska wzrostu rynkowych stóp procentowych, widocznego od pewnego czasu w Stanach Zjednoczonych.