Aktualności

Złotemu i obligacjom pomaga sentyment, agencje przyjrzą się faktom.

This is my first stock photo. I chose this one because it did not require any expensive props. Feel free to use this image, just link to www.SeniorLiving.Org

Od połowy czerwca rentowność polskich dziesięcioletnich obligacji skarbowych spadła z prawie 3,3 proc. do niecałych 2,7 proc., osiągając poziom najniższy od listopada ubiegłego roku. Wzrost cen tych papierów przyczynił się do poprawy wyników funduszy dłużnych, preferujących aktywa o stałym oprocentowaniu. Od końca czerwca obserwujemy także wyraźne umocnienie się złotego. Kurs dolara obniżył się w tym czasie z około 4,05 zł do 3,8 zł, czyli o ponad 6 proc., a euro potaniało z 4,46 zł do 4,3 zł, a więc o prawie 3,5 proc. Tendencje te nie miały jednak związku ze zjawiskami zachodzącymi w realnej gospodarce. Czynniki fundamentalne wpływać mogły wręcz w przeciwnym kierunku. Choć dynamikę PKB utrzymującą się w pierwszych dwóch kwartałach w okolicach 3 proc. należy uznać za przyzwoitą, to jednak zarówno z punktu widzenia optymistycznych oczekiwań, jak i w porównaniu do tempa wzrostu innych gospodarek europejskich, można mówić o rozczarowaniu. Nie ma mowy o przyspieszeniu, lecz o obniżaniu prognoz, nawet przez agendy rządowe. Kondycja finansów państwa nie budzi obaw, ale są one wciąż aktualne w odniesieniu dla najbliższej przyszłości, czyli w perspektywie przyszłego roku.
Korzystne tendencje na naszym rynku długu i walutowym zawdzięczamy więc przede wszystkim pozytywnemu nastawieniu globalnego kapitału do rynków wschodzących, bazującemu na luźnej polityce pieniężnej głównych banków centralnych. Sentyment inwestorów to jednak rzecz ulotna i potrafi szybko się zmieniać. A gdy ryzykowne aktywa wychodzą z mody, zaczyna się ewakuacja z emerging markets. Wówczas też większą uwagę zwraca się na fundamenty poszczególnych rynków. Trudno przewidzieć, kiedy dojdzie do wspomnianej zmiany nastawienia, ale przed zbliżającym się wrześniowym posiedzeniem Fed może zacząć robić się bardziej nerwowo. Wcześniej, bo już na początku września, możemy się spodziewać wzrostu napięcia przed publikacją raportu Moody’s, dotyczącego oceny wiarygodności kredytowej Polski. Od czasu swych poprzednich decyzji agencje otrzymały sporo nowych informacji i faktów, mogących wpłynąć na ich spojrzenie w tej kwestii. Z pewnością dostrzegą wyhamowanie tempa wzrostu naszej gospodarki i na pewno skomentują założenia budżetu na przyszły rok. Wnioski mogą być niezbyt optymistyczne i choć nie muszą mieć odzwierciedlenia w obniżeniu ratingu, prawdopodobnie nie obejdzie się bez ostrzeżeń.