Aktualności

WIG z rekordem, inwestorzy z wątpliwościami

Dziesięć i pół roku trzeba było czekać, by indeks szerokiego rynku warszawskiej giełdy pobił historyczny rekord, ustanowiony w lipcu 2007 r. Z punktu widzenia kogoś, kto wówczas zdecydował się na kupno akcji, ten czas można uznać za stracony. Nie sposób jednak nie zauważyć, że złożyła się na to półtoraroczna gwałtowna bessa i trwający aż dziewięć lat okres wzrostu, przerywany dwiema większymi korektami. Warto także zwrócić uwagę, że poprzedni cykl miał dość podobny przebieg, składający się z półtorarocznego, trwającego od marca 2000 r. do września 2001 r. załamania i następującej po nim sześcioletniej hossy. Wtedy odrabianie strat zajęło znacznie mniej czasu, bo wystarczyły do tego zaledwie dwa lata. Takie proporcje między bessą a hossą są typowe dla rynków akcji.

Tym co różni obecny rekord WIG od poprzedniego jest fakt, że temu sprzed ponad dziesięciu lat towarzyszyła euforia i niemal powszechne zainteresowanie akcjami, obecny zaś przeszedł szerzej nie zauważony i przyjęty został raczej obojętnie, a nawet z niedowierzaniem i rezerwą. Z jednej strony nic nie wskazuje na to, by posiadacze oszczędności mieli zamiar zacząć szturmować warszawską giełdę, z drugiej zaś nie ma żadnych oznak, by dobra koniunktura miała się szybko pogorszyć lub gwałtownie załamać. Prognozy dla krajowej i światowej gospodarki są optymistyczne, a postrzeganie naszego parkietu przez globalnych inwestorów nadal bardzo pozytywne. Jest więc duża szansa na kontynuację wzrostowej tendencji, która może potrwać jeszcze przez kilkanaście miesięcy, choć w najbliższym czasie należy się liczyć z możliwością wystąpienia spadkowej korekty.