Aktualności

Obligacyjne obawy i nadzieje

Infografik

Gwałtowny odwrót od obligacji, widoczny w mniejszej lub większej skali na wszystkich rynkach, jest obecnie głównym powodem do niepokoju. Jego konsekwencje mogą w różny sposób oddziaływać na sytuację na innych rynkach, a także w gospodarkach szczególnie wrażliwych na zmiany rynkowych stóp procentowych oraz fluktuacje kapitału. Trudno się tym obawom dziwić, mając w pamięci prowadzone od wielu lat niestandardowe działania banków centralnych, których skutkiem ubocznym było wyhodowanie bańki na obligacjach i doprowadzenie w ekstremalnych przypadkach do sytuacji, w której inwestorzy godzili się na kupno tych papierów przy ujemnej rentowności. Było oczywiste, że taki stan rzeczy nie może trwać w nieskończoność i kiedyś trzeba będzie wrócić do normalności. Prawdopodobnie mamy do czynienia z początkiem tego procesu. Obawy dotyczą tego, w jaki sposób ten powrót będzie się odbywał: gwałtownie, czy akomodacyjnie. Pierwsza jego faza, trwająca od początku lipca do pierwszych dni listopada, przebiegała dynamicznie, ale stosunkowo spokojnie. Raptowne przyspieszenie przeceny nastąpiło wraz z niespodziewanym wynikiem wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych. O ile w pierwszym okresie wzrost rentowności amerykańskich papierów dziesięcioletnich o około 0,5 punktu procentowego był rozłożony na przestrzeni czterech miesięcy, to kolejny skok o tej samej skali dokonał się w ciągu zaledwie dwóch tygodni. Trudno spodziewać się, że wyprzedaż obligacji będzie nadal prowadzona w takim tempie, tym bardziej, że na razie opiera się ona w większej mierze na przypuszczeniach co do działań przyszłego prezydenta USA, niż na faktach. Niezależnie od powodów przeceny, można się spodziewać, że wkrótce pojawią się chętni do kupowania papierów, zachęceni wzrostem ich rentowności, sięgającym w przypadku amerykańskich dziesięciolatek ponad jeden punkt procentowy w ciągu krótkiego czasu. Z podobną tendencją należy się liczyć w przypadku naszych obligacji, których rentowność poszła w górę z 2,66 do 3,66 proc. Część inwestorów może liczyć na „spekulacyjne” zyski, gdy tendencja spadku cen ulegnie odwróceniu lub korekcie. Dla niektórych graczy rentowność przekraczająca 3,5 proc. może być wystarczająco atrakcyjna, by skłaniać do ich trzymania papierów do dnia wykupu.