Aktualności

Handlowe przepychanki

Kończący się czerwiec upływa na giełdach pod znakiem niepokojów politycznych i napięć w wojnie handlowej oraz perspektywy przyspieszenia cyklu podwyżek stóp procentowych w USA. Te czynniki nie mogły pozostać bez wpływu na sytuację na rynkach finansowych, przyczyniając się do wyraźnego pogorszenia się nastrojów szczególnie wobec rynków wschodzących. Fakt, że jedynie nieznacznie odbiły się na koniunkturze na głównych światowych parkietach wskazuje, że mamy do czynienia bardziej z mechanizmem emocjonalnego wycofywania się z ryzykownych aktywów, niż fundamentalnego zagrożenia dla globalnej gospodarki.

Warto zwrócić uwagę, że polityczne problemy na naszym kontynencie nie przekładają się na gospodarkę i jeśli obserwowane niewielkie spowolnienie w Niemczech i w strefie euro okażą się przejściowe, a wiele na to wskazuje, europejskie giełdy mogą kontynuować tendencję wzrostową. Choć ostatnie zapowiedzi Donalda Trumpa dodatkowego objęcia cłami chińskich towarów o wartości 200 mld dolarów oraz wprowadzenia 20 proc. taryfy na samochody importowane z Europy wskazują na zaostrzanie się sporów, niewykluczone, że wkrótce może dojść do pozytywnego przełomu. Z jednej strony widoczne jest bowiem twarde stanowisko Chin i Europy oraz pozostałych krajów objętych cłami, odpowiadających na posunięcia amerykańskiej administracji, z drugiej zaś nie sposób nie zauważyć ugodowych kroków i propozycji, głównie ze strony Chin i UE, których Donald Trump nie może ignorować, a które wytrącają mu argumenty za zaostrzeniem sporów. Cła na chińskie towary mają zacząć obwiązywać od 6 lipca, jednak w opinii części ekspertów bardzo prawdopodobne jest, że do tego czasu wznowione zostaną amerykańsko-chińskie negocjacje i nie można wykluczyć, że zakończą się one jakąś formą porozumienia lub przynajmniej zmniejszenia napięcia. To zaś rynki mogłyby odebrać bardzo pozytywnie.

W najbliższych dniach można się też spodziewać ważnych sygnałów dotyczących dalszych działań Fed. Czekają nas nie tylko wypowiedzi kilku przedstawicieli rezerwy federalnej, ale przede wszystkim dane o zamówieniach na dobra trwałego użytku, dochodach i wydatkach Amerykanów, ostateczne wyliczenie dynamiki amerykańskiego PKB za pierwszy kwartał oraz publikacja wskaźników inflacji obejmujących nie tylko ceny konsumentów (CPI), ale także bazowe miary inflacji, najbardziej istotne z punktu widzenia polityki pieniężnej (deflator PKB, PCE core). Szacunki wskazują, że przynajmniej część tych danych może okazać się rozczarowująca, co ostudziłoby oczekiwania względem podwyżek stóp procentowych i osłabiło dolara. Byłby to więc dobry znak dla rynków wschodzących.